Category Archives: Imprezownia

Wszystko, co się nie mieści w pozostałych kategoriach

Pięć lat minęło, jak jeden dzień

To bardzo budujące i radosne – robić to, co się lubi, i utrzymywać się z tego…

Już od dziecka ciągnęło mnie do wszystkiego, co związane z imprezami. Jako kilkuletni berbeć, będąc na weselach, najwięcej czasu spędzałem w miejscu, gdzie zespoły miały rozstawiony sprzęt. Zawsze jakąś niesamowitą magię w sobie miały dla mnie instrumenty muzyczne. Mikrofony, gitary, głośniki, światła – lubiłem godzinami się w to wpatrywać. I choć na początku kariery zawodowej, nie zajmowałem się niczym, do czego potrzebny byłby mikrofon, to jednak po czasie to wróciło, gdy założyłem firmę artystyczną. W swojej karierze szkolno-zawodowej, jako człowiek ciekawy świata, imałem się różnych zajęć. Skończyłem szkołę gastronomiczną, i pracowałem jako kucharz. Po studiach polonistycznych ze specjalizacją redaktorsko-medialną na pół roku wylądowałem w biurze prywatnej firmy, po czym przez prawie 6 lat pracowałem jako dziennikarz prasy lokalnej.

maszyna - ciężko pracuje wodzirej

Praca dziennikarska była ciekawym doświadczeniem, jednak poczułem w pewnym momencie, że chcę spróbować czegoś innego. Długo nosiłem się z założeniem działalności na własny rachunek, jednak analizując wszystkie za i przeciw, postanowiłem, że zaryzykuję. W międzyczasie, w szkole średniej i w okresie studiów, dużo wolnego czasu spędzałem z gitarą w ręku. Ogniska ze znajomymi, prywatki domowe – tam zawsze z chęcią bywałem. Ciągle we mnie tkwiła żyłka do rozbawiania towarzystwa. Od czasu, gdy skończyłem 10 lat zacząłem kolekcjonować kasety z muzyką. Jako nastolatek potrafiłem wieczorami i nocami wsłuchiwać się w radiowe listy przebojów. W szkole podstawowej i średniej ze znajomymi z podobnymi zainteresowaniami, prowadziliśmy dyskoteki szkolne. Pracując w poprzednich mediach sam organizowałem drobne imprezy i udzielałem się jako konferansjer – po prostu mnie to kręciło.

światła

Zakładając firmę, spodziewając się, jakie trudy będą się z nią wiązać, pomyślałem, że warto robić to, co się kocha. Dzięki temu, po 5 latach mogę stwierdzić, że trudności, z jakimi się borykam, dotyczą wielu jednoosobowych przedsiębiorstw, niezależnych od branży. Nieporównywalnie mniejszą skale mają „kłopoty” związane bezpośrednio z zawodem. Tutaj jest o wiele więcej przyjemności – ciągły kontakt z innymi, dużo muzyki, znajomych, zabawy, radości, pozytywnej energii. To bardzo budujące i radosne – robić to, co się lubi, i utrzymywać się z tego. I tego życzę wszystkim czytelnikom mojego bloga.

Reklamy

Spotkania z mistrzami sztuki wodzirejskiej

Wodzireje uczą wodzirejów. Warsztaty, w których praktycy dzielą się swoją wiedzą, doświadczeniem i umiejętnościami. To mnóstwo ciekawych tematów, inspiracji i pomysłów zaczerpniętych podczas weekendowego spotkania.

 grupowe_ok

Tak jak człowiek uczy się przez całe życie, tak w moim przekonaniu wodzirej przez całą swoją aktywność zawodową uczy się sztuki wodzirejskiej. I choć nie da się dowiedzieć wszystkiego w ciągu kilku dni, to jednak takie spotkania niesamowicie doładowują. Wszystkie materiały, pomysły, przekazane słowa, są jakby źródłem do czerpania i rozwijania swoich pomysłów, wskazują pewien kierunek.

Gdy prawie cztery lata temu pojechałem na pierwsze warsztaty wodzirejskie w swoim życiu, nie wiedziałem, czego się spodziewać, i co mi się przyda. Zaryzykowałem. Teraz, z perspektywy czasu widzę, że przez te lata wielokrotnie sięgałem do materiałów z kursu. I ciągle się uczę czegoś nowego, ciągle coś odkrywam, wykorzystując w swojej pracy. Jestem pewien, że ze studni pomysłów ostatnich warsztatów będę korzystał przez kolejne kilka lat. Po tygodniu od zakończenia warsztatów dopiero zaczyna się wszystko w głowie układać, segregować, i teraz będzie czas na wprowadzanie nowości, na ulepszanie tego, co niedoskonałe, na dodawanie urozmaicanie zabaw.

Nieocenioną wartość mają również spotkania z ludźmi z branży. Rozmowy o sprzęcie, pomysłach na zabawy, biznesie, relacjach z klientami itp. stają się wabikiem, który mnie, i resztę braci wodzirejskiej ściągają kilka razy do roku na takie spotkania. W jednym miejscu i w jednym czasie spotykają się mistrzowie w swoim fachu, i każdy swoją obecnością dokłada cegiełkę do jakości tych spotkań.

Jest jeszcze jedno, czego nie mogę pominąć. Organizatorzy kładą duży nacisk na wartości i etykę. To się udziela innym uczestnikom. Poprzez swoją pracę, te wartości promujemy, kreując dobry, pozytywny i moralny styl życia, pracy, spędzania wolnego czasu, zabawy. Nie ukrywam, że to również magnes, który przyciąga mnie, czasami mimo trudności i różnego rodzaju przeszkód, w stronę warsztatów wodzirejskich.

Andrzejki bez alkoholu i wróżb

185 osób bawiło się podczas Bezalkoholowego Balu Andrzejkowego dla młodzieży w Białej Podlaskiej. Było dużo zabawy, konkursy, tańce integracyjne i modlitwa.

 bal_moscow_ewentualnie

Rekordowa frekwencja świadczy o coraz większej potrzebie bawienia się bez używek. Taki cel bowiem przyświecał organizatorom. Również obyło się bez wróżb i przesądów, które ze świętym Andrzejem nie mają nic wspólnego. W zamian było dużo dobrej zabawy. Po wspólnym Polonezie i pierwszej zabawie integracyjnej wśród wszystkich uczestników rozlosowano tablet marki Dell. Szczęśliwą posiadaczką została Agnieszka Szydłowska.

 bal_swiatla

Pokazami zaczęli swój występ tancerze z Bialskiego Centrum Kultury. Poprowadzili także krótką naukę rock and rolla i poprowadzili konkurs taneczny, przy którym było dużo zabawy i śmiechu.

 bal_konk_taneczny

Na parkiecie były tańce integracyjne, m.in. Happy, Moscow, Y.M.C.A, czy Simarik. Nie mogło zabraknąć nieśmiertelnej „belgijki”. Bal zakończył się) tańcem lednickim.

 bal_ymca_t.integracyjny

W trakcie balu młodzież wzięła udział w wyścigu w trójspodniach oraz w wyścigu ślimaków i żółwi. Uczestnicy otrzymali cenne nagrody, m.in. karnety na obiady, pizzę, usługi fryzjerskie i kosmetyczne oraz nagrody rzeczowe.

bal_trojspodnie

Wśród uczestników była młodzież z Białej Podlaskiej, Łomaz, Drelowa, Międzyrzeca Podlaskiego, Terespola, Małaszewicz, Janowa Podlaskiego i innych miejscowości.

bal_duzo_osob_tanczy

Miś skończył 112 lat

Sędziwy ten miś, ale wciąż wygląda młodo. Swoją rocznicę, która przypada w listopadzie świętował w bibliotece w Skrobowie.

pluszowy1

Święto Pluszowego Misia obchodziły przedszkolaki. W bibliotece pod czujnym okiem pluszowej maskotki brały udział w tańcach, grach i zabawach powiązanych z pluszakiem. Pokazywały, jak misie się drapią, gładzą po brzuszku i opowiadały co lubią jeść misie, a także gdzie żyją. Razem z misiem przewędrowały cały świat: były w magicznej krainie, pływały na morzu, podrzucały misie na chuście. Tańczyły również do piosenek omisiach, oraz brały udział w wyścigach zaprzyjaźnionych z misiem zwierzątek.

pluszowy3

Zachęcam do przeczytania krótkiej, ciekawej opowiastki o tym, jak się zaczęła historia pluszowych maskotek, które zdobyły ogromną popularność na całym świecie.

Nie pozwolił zabić niedźwiadka

Historia pluszowego misia zaczyna się w 1902 roku, kiedy w Stanach Zjednoczonych prezydent Theodore Roosevelt, był w lesie na polowaniu i nie pozwolił zrobić zabić młodego niedźwiadka. Świadkiem tego wydarzenia był dziennikarz Clifford Berryman, który uwiecznił tę historię na rysunku. Rysunek ukazał się w waszyngtońskiej gazecie. Zobaczył go inny Morris Michton, właściciel sklepu z zabawkami. Po czym wpadł na pomysł, aby wykonać kilka zabawek przedstawiających misia i zobaczyć, jak się będą sprzedawały.  Jak można się domyślać, pluszowe misie sprzedawały się znakomicie. Producent zwrócił się z prośbą do prezydenta o zezwolenie nadania misiom imienia Teddy i tak się je nazywa do tej pory. I od stu dwunastu lat misie towarzyszą dzieciom na całym świecie, dodają im otuchy, pocieszają, łagodzą lęk przed samotnością.

Przeżyłam z tobą tyle lat…

40 złotych i srebrnych par wspólnie świętowało rocznice ślubu. Po części oficjalnej była wspaniała zabawa podsumowująca dotychczasowe wspólnie przeżyte małżeńskie chwile.

gody1

Tytułowa piosenka Krystyny Giżowskiej i podobne towarzyszyły zgromadzonym parom podczas Złotych i Srebrnych Godów, które jak co roku organizują urzędnicy z Lipska. Spotkanie nie kończy się na samych dyplomach, kwiatach i części artystycznej. Można powiedzieć, że w tym momencie dopiero się zaczyna. Miło prowadzić imprezę, która ma określony charakter. Cieszy, że uczestnicy tak chętnie angażowali się w proponowane zabawy i konkursy. Goście żywo brali udział we wspólnym śpiewaniu przy stołach, które przewijało się przez całą imprezę. Pięknie wyszły walce integracyjne, taniec miłości i zabawa z kotylionami w formie jesiennych liści.

Życzę wszystkim parom kolejnych wielu lat spędzonych razem, nierozłącznie w każdej kolejnej chwili życia.