Monthly Archives: Listopad 2014

Miś skończył 112 lat

Sędziwy ten miś, ale wciąż wygląda młodo. Swoją rocznicę, która przypada w listopadzie świętował w bibliotece w Skrobowie.

pluszowy1

Święto Pluszowego Misia obchodziły przedszkolaki. W bibliotece pod czujnym okiem pluszowej maskotki brały udział w tańcach, grach i zabawach powiązanych z pluszakiem. Pokazywały, jak misie się drapią, gładzą po brzuszku i opowiadały co lubią jeść misie, a także gdzie żyją. Razem z misiem przewędrowały cały świat: były w magicznej krainie, pływały na morzu, podrzucały misie na chuście. Tańczyły również do piosenek omisiach, oraz brały udział w wyścigach zaprzyjaźnionych z misiem zwierzątek.

pluszowy3

Zachęcam do przeczytania krótkiej, ciekawej opowiastki o tym, jak się zaczęła historia pluszowych maskotek, które zdobyły ogromną popularność na całym świecie.

Nie pozwolił zabić niedźwiadka

Historia pluszowego misia zaczyna się w 1902 roku, kiedy w Stanach Zjednoczonych prezydent Theodore Roosevelt, był w lesie na polowaniu i nie pozwolił zrobić zabić młodego niedźwiadka. Świadkiem tego wydarzenia był dziennikarz Clifford Berryman, który uwiecznił tę historię na rysunku. Rysunek ukazał się w waszyngtońskiej gazecie. Zobaczył go inny Morris Michton, właściciel sklepu z zabawkami. Po czym wpadł na pomysł, aby wykonać kilka zabawek przedstawiających misia i zobaczyć, jak się będą sprzedawały.  Jak można się domyślać, pluszowe misie sprzedawały się znakomicie. Producent zwrócił się z prośbą do prezydenta o zezwolenie nadania misiom imienia Teddy i tak się je nazywa do tej pory. I od stu dwunastu lat misie towarzyszą dzieciom na całym świecie, dodają im otuchy, pocieszają, łagodzą lęk przed samotnością.

Reklamy

Biedronkowe wesele u Pauli i Grzegorza

Choć listopad wieje chłodem, na weselu w Łukowie było gorąco. Państwo młodzi zapraszali gości na parkiet, a ci odwdzięczali się licznym udziałem w zabawach.

 paula_grzegorz

A było ich sporo, głównie za sprawą uczestników wesela, którzy od początku nawiązali nić porozumienia z wodzirejem i pozwalali mu wciągać się w różne formy rozrywki. Na wstępie atmosferę rozluzowały specjalne przygotowane weselnikom broszki – które zawierały cechę każdego konkretnego gościa (np. król parkietu). Gratuluję pomysłu i pracowitości parze młodej, która zdobyła się na przygotowanie takich miłych detali.

A na parkiecie były tańce, zabawy, chusta, którą goście chcieli się bawić jak najdłużej. Sprawnie przebiegły oczepiny, weselnikom do gustu przypadła jedna zabawa z akcentem country. Były dedykacje od znajomych z Biedronki, nie mogło również zabraknąć tej muzycznej, plastikowej. Ci, którzy byli zmęczeni tanecznymi pląsami, w chwili oddechu chętnie korzystali z oferowanej przez salę Bursztynowa fotobudki (powyższe zdjęcie właśnie tam było wykonane), by po chwili powrócić na parkiet rzucając się w wir zabaw.

Gorączka sobotniej nocy u Kasi i Piotrka

Duże, dwudniowe wesele w Batorzu w okolicach Kraśnika było huczne. Goście balowali co sił w nogach.

 Katarzyna_Piotr_Batorz

Przed weselem sporo pracy mieli i państwo młodzi, i my jako prowadzący. Było to związane z tym, jak zadowolić prawie 260 gości, którzy przybyli na uroczystość. Myślę, że się udało sadząc po opinii młodych (opinia z dnia 2014-11-02 na stronie http://www.fantomasz.pl/?opinie,15) oraz uczestników, którzy dziękowali w trakcie pierwszego i drugiego dnia zabawy. Mimo wczesnej pory ślubu (godz. 15) najwytrwalsi zostali do godz. 4 nad ranem. Jakby nie liczyć 12 godzin na parkiecie. Część taneczna zaczęła się o godzinie 17, a goście mieli godzinę gratis w związku przesunięciem czasu z letniego na zimowy. Następnego dnia, tzw. poprawiny, na których było ok. 150 osób, zaczęły się o godz. 15, a skończyły o… północy.

Była to długa, męcząca, ale dająca wiele radości praca. Pierwszego dnia weselnicy chętnie angażowali się w tańce integracyjne, oczepiny i inne stałe punkty. Spośród gości weselnych wyjawiła się utalentowana ciocia z Ameryki, która rozbawiła do łez i wciągnęła do zabawy uczestników wesela. Były częste dedykacje, szczególnie od mężów dla żon. Goście przy biesiadzie i śpiewali, i tańczyli, stąd ilość piosenek zaśpiewanych w rytmie walca była ukłonem dla miłośników piosenki biesiadnej.

Drugiego dnia rozpoczęliśmy od godzinnego bloku dla dzieci, a potem już tańce i pląsy do północy, które były podgrzewane przez kilku prowodyrów imprezy – trudno zliczyć ilość wężyków, kółek i pociągów. Szczególne podziękowania dla starszego drużby, Grzegorza, który przebierając się w stroje pasujące do klimatu utworów (np. reggae czy latino), podkręcał jeszcze mocniej temperaturę poprawin.